poniedziałek, 5 października 2015

Biała, luźna bluzka

W Niemczech ostatnio trwał Oktoberfest, a dokładniej od 19 września do 4 października. Podczas inauguracji w weekend pogoda wyjątkowo dopisała, zdążyłam więc jeszcze założyć letnią, koronkową bluzkę, którą mam zaledwie od kilku dni. Pochodzi ona ze sklepu Ladyqueen. Może ona oczywiście służyć również jako sukienka ale to jedynie w bardziej upalne dni.  Zdjęcia zostały zrobione w okolicach pewnego, zamkniętego zamku, stąd widok starych murów. Co prawda jest w trakcie remontu, więc może kiedyś będę miała okazję zwiedzić jego wnętrza. Obejście wokół zamku natomiast stanowi idealne miejsce na spacery z rodziną.

bluzka - LADYQUEEN
spodnie - ZARA
buty - MERG

czwartek, 1 października 2015

Balsam do paznokci 2x5 i balsamy do ust Tisane

Dawno już nie publikowałam postów typowo kosmetycznych, jednak mam okazję zaprezentować Wam kilka drobnych kosmetyków, które trafiły w moje ręce dzięki Farmapol, polskiej firmie produkującej leki, suplementy diety i kosmetyki.

Na początek wspomnę o balsamie do paznokci 2x5. Mimo tego, że dzięki systematyczności zużyłam już prawie całe opakowanie balsamu, to bardziej skupię się na ogólnym zaprezentowaniu produktu niż na opinii na jego temat. Dlaczego? Po prostu  przed rozpoczęciem kuracji nie miałam problemów ze skórkami ani z paznokciami, nigdy nie były łamliwe, w ostatnim czasie również nie poddawałam ich żadnym zabiegom typu nakładanie żeli. Uznałam jednak, że nie zaszkodzi jeszcze bardziej je wzmocnić, odżywić i zapewnić połysk.

Co zatem warto wiedzieć o balsamie 2x5?
Zalecany jest do stosowania przy paznokciach giętkich, łamliwych, rozdwajających się, wysuszonych, matowych, zniszczonych przez stosowanie zmywaczy, tipsów, żeli, lakierów, również hybrydowych oraz skórkach uszkodzonych przez manicure.

Balsam ma za zadanie wzmocnić, odżywić, przywrócić połysk i stymulować wzrost paznokci. Zapobiega również ich rozdwajaniu oraz wygładza skórki.

Stosuje się go poprzez wcieranie w płytki paznokci, szczególnie u ich nasady oraz w otaczający je naskórek.

Warto jeszcze wspomnieć, że jest to naturalny kosmetyk ziołowy tak jak i pozostałe dwa produkty, o których będzie mowa w tym wpisie.

Jakie są moje spostrzeżenia?
Konsystencja balsamu jest dość gęsta, maślana ale pod wpływem ciepła mięknie. Łatwo jest wydobyć zawartość ze środka ale dodam, że mam krótkie paznokcie. Zapach jest wyczuwalny, z przewagą woni pszczelego wosku, nie drażniący, czuć go na dłoniach po aplikacji około pół godziny. Kolor balsamu jest żółty, jednak gdy wciera się go w płytki paznokci i naskórek to staje się bezbarwny. Po aplikacji na opuszkach palców czuć lekko tłustą warstwę, która się wchłania po kilku minutach, jednak przez ten czas lepiej nic nie dotykać aby nie zostawiać śladów. Jeżeli chodzi o działanie, to aby zauważyć efekty niewątpliwie trzeba do tego czasu i systematyczności. Po regularnym stosowaniu balsamu płytki paznokci oraz skórki są niewątpliwie nawilżone, wygładzone i lekko natłuszczone przez co również połyskujące. Jeżeli chodzi o odżywienie i wzmocnienie to trudno jest mi to ocenić, gdyż jak już wspominałam wcześniej nie miałam z tym większych problemów.

Teraz przyszła kolej na omówienie balsamów do ust Tisane. Nie będę pisać o każdym z nich z osobna, gdyż praktycznie zawierają takie same składniki aktywne i czytając informacje na opakowaniu widać, że mają takie same działanie. Różnią się przede wszystkim konsystencją i sposobem aplikacji.

Informacje z opakowania.
Balsamy wygładzają, nawilżają i odżywiają szorstkie, spierzchnięte usta. Regenerują również naskórek uszkodzony wskutek działania czynników atmosferycznych, otarć oraz opryszczki. Chronią usta przed wysuszeniem oraz niekorzystnym wpływem mrozu, wiatru, deszczu i słońca. Zalecane są jako środek do codziennej pielęgnacji ust. Bardzo przydatne podczas przeziębień czy opryszczki do regeneracji, odżywienia i nawilżenia delikatnego naskórka ust. 

Kilka zdań ode mnie. 
Balsamy stosuję naprzemiennie, w codziennych sytuacjach kilka razy dziennie. Odkąd zaczęłam je używać nie byłam przeziębiona, nie miałam również opryszczki więc nie mogę ocenić jak wówczas by się zachowały. Zdarza się natomiast, że pęka mi naskórek na ustach i głównie z tego powodu zależało mi na ich wypróbowaniu. Zapach mają waniliowy choć bardziej kojarzy mi się z ziołami. Smak określany jako miodowy dla mnie jest bez wyrazu, nie należy do moich ulubionych ale spodziewałam się tego, gdyż te balsamy są naturalnymi kosmetykami ziołowymi. Wersja w pomadce jest zdecydowanie bardziej poręczna i higieniczna niż w słoiczku. Konsystencja pomadki jest zbita, gęsta, natomiast balsam  w słoiczku jest dość miękki w temperaturze pokojowej. Kolor żółty po aplikacji na ustach staje się bezbarwny. Wolno się wchłania, dość długo czuć balsam na ustach. Efekty stosowania są dla mnie zauważalne. Usta stały się odżywione, nawilżone, wygładzone, a naskórek szybko się regeneruje co jest dla mnie najważniejsze. Pomimo tego, że bardziej polubiłam wersję w pomadce ze względu na wygodę aplikacji, to jednak wersja w słoiczku również okazała się dla mnie przydatna, gdyż czasem zdarza się, że nakładam grubszą warstwę balsamu aby zafundować ustom takie domowe spa.

Na koniec przydało by się umieścić krótkie podsumowanie, jednak nie będę pisać czy polecam te produkty, czy też nie. Wszystkie z nich mają niewątpliwie swoje zalety w postaci działania, jednak towarzyszy temu również kilka drobnych wad typu przykładowo ziołowy zapach (do moich ulubionych nie należy, jednak innym może się spodobać). To już od Was zależy co jest dla Was priorytetem przy wyborze tego typu kosmetyków. Mam nadzieję, że wystarczająco przybliżyłam Wam najważniejsze informacje na ich temat.

Mieliście styczność z tymi kosmetykami? Jakie są wasze wrażenia po ich zastosowaniu?


|| FARMAPOL ||