sobota, 12 lipca 2014

Londyn


"Nic dwa razy się nie zdarza...", tak niegdyś pisała Wisława Szymborska. Otóż po raz kolejny moje starania zostały docenione i podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym wygrałam wycieczkę do Londynu z Rimmel, połączoną z zakupami. O moich zeszłorocznych wrażeniach możecie poczytać tutaj.

Wylot miałam z Lotniska Chopina w Warszawie. Wcześniej zapewniono mi nocleg w hotelu, tak abym spokojnie rano zdążyła na samolot. Tym razem leciałam polskimi liniami lotniczymi LOT (wcześniej brytyjskimi British Airways). Na miejscu na Lotnisku Heathrow w Londynie czekałam na mnie Magda (autorka bloga Szafa Madziary), która podobnie jak w zeszłym roku towarzyszyła mi podczas zakupów oraz zwiedzania londyńskich zaułków. Organizator zapewnił mi również noclegi w hotelu London Premier Notting Hill oraz wedle regulaminu konkursu otrzymałam kieszonkowe na zakupy, których ostatecznie uzbierała się cała walizka.

Na początku trudno mi było uwierzyć w to, że moje marzenie o możliwości spędzenia czasu w Londynie spełnia się po raz drugi. Wspaniale było ponownie przechadzać się uliczkami tego wielokulturowego miasta. W tym roku miałam możliwość zwiedzić kilka nowych miejsc, przykładowo atrakcyjną turystyczną dzielnice Chinatown, czy też znaną z występów ulicznych artystów Covent Garden. Skorzystałam również z możliwości przejażdżki rikszą oraz spróbowałam dań różnych, światowych kuchni.

Warto jest mieć marzenia i dążyć do ich realizacji.

Zostawiam Was teraz ze zdjęciami. Nie są to jednak wszystkie zdjęcia, które chcę Wam pokazać. W jednym z kolejnych postów możecie spodziewać się stylizacji w stylu London Look.

fot. Szafa Madziary

niedziela, 22 czerwca 2014

Brązowe szorty

Brąz jest kolorem przewodnim zestawu, który dziś Wam prezentuję. Zdjęcia robione były w upalny, słoneczny dzień stąd zdecydowałam się na słomkowy kapelusz. Z racji tego, że aktualnie jestem w ciąży (na zdjęciach początek czwartego miesiąca) na spacer wybrałam wygodne buty. Moim ulubionym elementem są natomiast skórzane szorty w krokodylim wzorze.
Kapelusz - HOUSE
Bluzka - ATMOSPHERE
Szorty - ZARA
Zegarek - GROVANA
Buty - nn
Bransoletki - H&M
Torebka - DOROTHY PERKINS

niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakupy w Londynie z Rimmel

W zeszłym miesiącu spełniło się jedno z moich marzeń. Spędziłam wymarzony weekend w Londynie, który był połączony z szalonymi zakupami. Wszystko to za sprawą mojej wygranej w konkursie Rimmel Akademia London Look.  

Wylot do Londynu miałam w piątek z lotniska Chopina w Warszawie. Na miejscu, na lotnisku Heathrow czekała na mnie Magda, która towarzyszyła mi przez cały pobyt z Londynie. Była ona zarówno moją przewodniczką, jak i doradczynią podczas zakupów. Świetnie się spisała w obu rolach. Bardzo miło wspominam czas spędzony w jej towarzystwie.
Na początek odwiozłyśmy mój bagaż do przytulnego hotelu Duke Of Leinster. Po drodze podziwiałam tamtejsze okolice. 
Wybrałyśmy się również na spacer po ogrodach Kensington, dzięki któremu mogłyśmy się lepiej poznać. Nie obyło się także bez pierwszych zakupów, sytego, brytyjskiego obiadu, czy też zwiedzania i robienia pamiątkowych zdjęć. Dodam, że trafiłam na idealną, słoneczną pogodę. 
Drugi dzień rozpoczął się równie intensywnie co pierwszy. Na początek zaplanowałyśmy oczywiście zakupy na Oxford Street. Czułam się wspaniale wiedząc, że mogę sobie pozwolić niemalże na wszystko. Zakupy w Londynie to idealny prezent dla każdej kobiety, Rimmel spisał się na medal.
Rzeczy uzbierało się tak wiele, że już nie miałam nawet sił aby je nosić. Postanowiłyśmy więc wrócić do hotelu. Na miejscu za radą Magdy ubrałam nową bluzkę, spódnicę i buty, po czym wyruszyłyśmy zwiedzać piękne zakątki Londynu. Chyba nigdy nie zapomnę widoku Buckingham Palace, London Eye, Big Bena, Trafalgar Square, ogrodów Kensington, Hyde Parku, czy też białych budynków w okolicach Nottig Hill. 
Przez cały pobyt w Londynie uśmiech nie schodził mi z twarzy. Tak się właśnie dzieje, gdy marzenia się spełniają.

Następnego dnie niestety trzeba było już wracać na lotnisko. Piękne wspomnienia pozostaną już na zawsze w moich myślach, sercu i oczywiście na zdjęciach. 

sobota, 9 marca 2013

Kremoserum regeneracyjne na dzień Revitacell

O kosmetykach marki Revitacell czytałam dużo dobrych opinii. Dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja wzięcia udziału w konkursie/ankiecie Revitacell, po prostu musiałam spróbować swoich sił. Takim oto sposobem w moje ręce trafiło bioaktywne kremoserum regeneracyjne na dzień,  na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1 (poprawia jędrność i redukuje zmarszczki poprzez aktywację fibroblastów do produkcji kolagenu i innych białek tworzących naturalne rusztowanie skóry, opóźnia proces starzenia się komórek naskórka i skóry właściwej).

+/-Zacznę od tego, że opakowanie wizualnie jest bardzo eleganckie, biało-srebrne. Dozownik/pompka jest również ogromną zaletą. Zapewnia wygodę użytkowania, do tego chroni krem przed czynnikami zewnętrznymi. Niestety nie widać ile kremu pozostało w środku. 

+/-Jedyne co mnie zaskoczyło to zbyt duży kartonik w porównaniu do wielkości opakowania kremu. Wygląda oczywiście ładnie, jednak po otwarciu dużego pudełka i ujrzeniu w nim małego 30 ml kremu od razu pomyślałam, że jest to chwyt marketingowy.

+Konsystencja biała, kremowa, lekka. Dobrze się wchłania, nawet po nałożeniu dużej ilości.  

+Nadaje się pod makijaż, dobrze współgra z innymi kosmetykami typu podkład. 

+Zawiera filtry UV. Co prawda na razie słońca zbytnio nie widać ale taka dodatkowa ochrona dla skóry zawsze jest mile widziana. 

+Zapewnia optymalne nawilżenie. Uważam, że skóra w dotyku jest po prostu taka jak powinna być, w dobrej kondycji.

+Jeżeli chodzi o właściwości regeneracyjne to w miejscach gdzie pojawiają się suche skórki, jakieś zaczerwienienia, zadrapania to dobrze sobie radzi z ich odnową. Po nałożeniu właśnie na takie podrażnione  okolice nie powoduje pieczenia, jest bardzo łagodny pod tym względem.

Składniki aktywne: NHAC Biocervin MIC-1, witamina E, ekstrakt ze złotych alg, masło shea.

Podsumowując. Bardzo mnie cieszy, że miałam możliwość wypróbowania kremoserum Revitacell. Polubiłam ten kosmetyk zarówno ze względu na opakowanie z pompką jak i delikatną konsystencją, oraz regeneracyjne właściwości. Co do wydajności to starcza na niezbyt długo jeśli smaruje się nim również szyję. Mimo tego, uważam, że jest jak najbardziej warte polecenia. Trzeba również wspomnieć o tym, że cena wynosi 130zł/ 30ml.