wtorek, 10 marca 2015

Snake print

Ostatnia niedziela była dla mojej rodziny niezwykle ważna. Odbył się wówczas Chrzest Święty mojego synka. Pogoda nam wyjątkowo dopisała, od samego rana słońce dość mocno grzało, więc wybraliśmy się do Kościoła spacerkiem. Synek bardzo dobrze się wówczas spisał, a ja z mężem bardzo się cieszymy, że przyjął już ten najważniejszy Sakrament :)

Zmieniając temat przejdę teraz do tytułu wpisu. Dotyczy on wzoru, który widnieje na butach. Sneakersy w ostatnim czasie stały się moimi ulubieńcami i pomyśleć, że gdy na samym początku wchodziły na rynek, to w ogóle nie zwracałam na nie uwagi. Teraz jednak trudno jest mi się nim oprzeć, gdy widzę coraz więcej modeli godnych zainteresowania.

 

naszyjnik - NEXT
sukienka - nn
komin - nn
kurtka - RIVER ISLAND
torebka - ATMOSPHERE
buty - CZASNABUTY

wtorek, 3 marca 2015

Produkty do kąpieli i pod prysznic BingoSpa

W ostatnim czasie miałam wraz z mężem możliwość aby wypróbować kilka kremów i żeli do kąpieli i pod prysznic marki BingoSpa. Są one do siebie podobne m.in. pod względem pojemności (500ml) i ceny katalogowej (10zł). Wśród piątki, którą Wam zaprezentuję, znalazłam swoich dwóch ulubieńców, do których z chęcią będę powracać. Od razu zdradzę, że są nimi brzoskwiniowy krem pod prysznic z witaminą A oraz czekoladowo wiśniowy krem do kąpieli i pod prysznic. Poniżej pokrótce opowiem o każdym z tych produktów.


Na początek pod lupę idzie mój ulubieniec czyli brzoskwiniowy krem pod prysznic z witaminą A. Spełnia moje oczekiwania dosłownie w stu procentach. Jego konsystencja jest delikatna, kremowa, lejąca, dobrze wydostaje się z plastikowej, solidnie wykonanej, przezroczystej butelki, która się nie zniekształca. Po otwarciu czuć obłędny zapach soczystej, świeżej brzoskwini, który utrzymuje się podczas całej kąpieli zarówno na skórze jak i w powietrzu, aż nie chce wychodzić się z wanny. Krem sprawdza się zarówno pod prysznicem jak i w wannie, gdyż łatwo się pieni. Dobrze rozprowadza się po skórze, najlepiej na gąbce, myje bez zarzutów. Do tego zawartość witaminy A jest dodatkowym atutem. Jak najbardziej polecam.


Krem pod prysznic i do kąpieli o zapachu orchidei jest to dość przyzwoity kosmetyk. Zapach faktycznie jest kwiatowy, delikatny, relaksujący, jednak mógłby być bardziej intensywny. Z całej piątki umieściłabym go na trzecim miejscu. Konsystencje ma kremową, lejącą, typową dla tego typu produktów BingoSpa. Pod tym względem jak najbardziej mi odpowiada. Dobrze myje, nie wysusza skóry. Podoba mi się również jego różowy, uroczy kolor. Polecam go zarówno pod prysznic jak i do kąpieli.


Indyjski żel pod prysznic zawiera składniki o właściwościach nawilżających i odżywczych m.in. olejek makadamia, imbir i oligominerały termalne. Jest to egzotyczny żel, jednak jego zapach kojarzy mi się bardziej z kosmetykami ziołowymi z odrobiną nuty cytrusowej. Dobrze myje. Pieni się delikatnie, więc jak sama nazwa wskazuje polecany jest pod prysznic, w kąpieli już się nie spisuje, gdyż piana bardzo szybko zanika. Konsystencję ma żelową  o odpowiedniej gęstości. Jest to dobry produkt, jednak nie zrobił na mnie jakiegoś większego wrażenia.


Ibiza Rooibos to żel pod prysznic z czerwoną herbatą, minerałami z Morza Martwego i magnezem. Polecany dla mężczyzn i niewątpliwie zapach wskazuje na to, że jest typowo męski, wyczuwalny w trakcie mycia jednak szybko zanika. Dobrze się pieni ale jest to krótkotrwała piana, zatem idealnie nadaje się pod prysznic, do kąpieli w wannie już nie tak bardzo. Mąż testował go zaraz po siłowni. Żel niewątpliwie orzeźwia i odświeża.
 
 
Na koniec przedstawiam mojego ulubieńca numer dwa, czyli czekoladowo wiśniowy krem pod prysznic i do kąpieli. Bombonierka z nadzieniem wiśniowym, a może wiśnie w czekoladzie do kąpieli i pod prysznic... to pierwsze skojarzenie od razu przyszło mi na myśl, gdy po raz pierwszy otworzyłam produkt. Kolor przypominający wiśniowe nadzienie i przede wszystkim smakowity wiśniowy zapach sprawiają, że kąpiel staje się niezwykle przyjemna i relaksująca. Krem spełnia moje oczekiwania, dobrze się pieni, ładnie pachnie, odpowiednio oczyszcza, nawilża i dzięki niemu kąpiel staje się odprężająca.
Który z przedstawionych produktów, wydaje się dla Was najbardziej kuszący?

BINGOSPA |

czwartek, 19 lutego 2015

Pędzle do makijażu Maestro

Od momentu, gdy kupiłam pierwsze pędzle do makijażu, nie wyobrażam sobie aby wykonywać makijaż bez ich użycia. Koniec z nakładaniem podkładu rękami czy cieni zwykłymi aplikatorami. Warto zainwestować w pędzle i to od samego początku w te bardziej profesjonalne, gdyż mogą nam posłużyć nawet kilka lat.

Dzisiejszy wpis przeznaczę na omówienie pędzli polskiej marki Maestro. Od razu wspomnę o tym, że nie mam z nimi styczności po raz pierwszy, gdyż kilka sztuk posiadam już ponad trzy lata (numery: 420, 360, 640, 490), więc zdążyłam sobie wyrobić opinię na ich temat. W ostatnim czasie w moje ręce trafiły kolejne pędzle (numery: 231, 211, 320, 560, 148).



Na powyższym zdjęciu można zobaczyć wszystkie pędzle Maestro, które posiadam. Każdy z nich uważam za przydatny do wykonania pełnego makijażu. Do kompletu brakuje mi jeszcze grubego pędzla do pudru i ukośnie ułożonego do różu. Oczywiście posiadam takowe jednak z innej firmy.
Niektóre pędzle dostępne są w różnych rozmiarach. Na zdjęciu w nawiasach zapisałam właśnie rozmiary moich pędzli.

Przejdę teraz do omówienia poszczególnych sztuk.

420 tzw. pędzel "kuleczkowy" wykonany z naturalnego włosia kucyka pony, przeznaczony jest do cieniowania. Służy mi do nakładania cieni/rozświetlania wewnętrznego kącika oka oraz do rozcierania cieni wzdłuż dolnej powieki. Cena 17 zł.

360 pędzel do nakładania cieni szczególnie na powiekę dolną, wykonany z naturalnego włosia kucyka pony, kształt ma lekko owalny. Używam go również na górnej powiece. Cena 15 zł.

640 przeznaczony jest do brwi, jednak ze względu na ścięty kształt włosia dodrze maluje mi się nim kreski na górnej powiece zarówno eyelinerem w żelu jak i cieniami. Cena 10 zł.

490 mój niezbędnik, gdy nakładam kilka kolorów cieni. Ładnie wówczas rozciera/blenduje granice między nimi. Włosie naturalne kozie, jest dość długie, czarne, wycieniowane, odrobinę kłujące. Efekt daje wyjątkowo precyzyjny. Cena 22 zł.

231 pędzel do aplikacji korektora zarówno w formie płynnej jak i kremowej. Włosie syntetycznie o kształcie owalnym. Ułatwia zakrycie drobnych niedoskonałości. Cena 14 zł.

211 przeznaczony jest do nakładania podkładu. Do tego pędzla najtrudniej było mi się przyzwyczaić, ze względu na skośny kształt włosia. Wcześniej używałam pędzla o owalnym kształcie np. z serii nr 210 lub 220. Jednak po dłuższym czasie testowania pędzla skośnego tak się do niego przyzwyczaiłam, że zrezygnowałam całkowicie z tych o owalnym kształcie i zostałam przy Maestro 211. Cena 35 zł. Warto jeszcze wspomnieć, że nakładając podkład jakimkolwiek pędzlem dobrze jest potem wyrównać koloryt grubym pędzlem, używając przykładowo pudru transparentnego.

320 idealnie sprawdza się w przypadku nakładania cieni na całą powiekę. Kształt włosia owalny, wykonany z naturalnego włosia pony. Cienie bardzo dobrze nabierają się i rozprowadzają po powiece. Cena 15 zł.

560 kolejny pędzel do cieniowania (warto posiadać kilka sztuk, zwłaszcza gdy nakłada się kilka kolorów cieni aby nie mieszały się ze sobą). Włosie z cieniowanej wiewiórki ma kształt owalny. Cena 26 zł.

148 pędzel do aplikacji korektora i pudru w okolicach oczu. Wypróbowałam go tylko do nakładania korektora (zamiast podkładu) w okolicach oczu, gdyż do pudru wolę grubsze pędzle. Sprawdziłam  również, że dobrze spisuje się do malowania różem i coś czuję, że zacznę go częściej używać właśnie do różu. Włosie jest miękkie, syntetyczne, nie pozostawia smug i nie wchłania płynnych kosmetyków. Cena 35 zł.

Na koniec jeszcze dodam, że wszystkie pędzle były wykonane ręcznie, bardzo solidnie, z najwyższą starannością o każdy szczegół.  Jestem z nich bardzo zadowolona. Włosie nie odkształca się i nie wypada po tzw. praniu. Trzonki są drewniane, lakierowane, odporne na ścieranie, połyskujące i dość długie. Odpowiednie wyprofilowanie sprawia, że dobrze trzyma się je w dłoni. Skuwki są niklowane, trudne do wygięcia. Jak już wcześniej wspomniałam, kilka z tych pędzli posiadam już ponad trzy lata, więc zdążyłam dobrze przekonać się o ich wysokiej jakości. Jak najbardziej polecam.




Jakich pędzli do makijażu używacie i jakie polecacie?

MAESTROBRUSH |

wtorek, 20 stycznia 2015

Sneakersy

Już prawie dwa miesiące minęły odkąd na świecie pojawił się mój synek. 21 dni spędzonych w szpitalu, w tym 13 po porodzie dały mi nieźle popalić ale już pomału wracam do siebie. Teraz pozostaje mi cieszyć się macierzyństwem, jest to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu.
Ostatnie tygodnie były dla mnie dość intensywne, sporo wyjazdów, załatwiania formalności, wizyt kontrolnych u lekarzy. Znalazłam jednak chwile, aby w jednym z zabieganych dni zrobić dla Was kilka zdjęć. Miałam na sobie wówczas wygodny zestaw m.in. bluzę i sportowe buty, a dokładniej sneakersy w wersji black & white, które bardzo mnie urzekły. Zostawiam Was teraz ze zdjęciami.

kurtka - RIVER ISLAND
bluza- ATMOSPHERE
komin - DIY
spodnie - ZARA
buty - CZASNABUTY