czwartek, 24 kwietnia 2014

My Red Oriflame, "odrobina czerwieni to wszystko czego potrzebujesz"

Witajcie po długiej przerwie. W ostatnich miesiącach wiele się u mnie działo i zapowiada się, że będzie dziać się jeszcze więcej. Może wkrótce zdradzę kilka szczegółów.

W tej chwili mam dla was opinię na temat zapachu my Red, który ostatnio trafił w moje ręce. Warto wspomnieć, że my Red powstał dzięki współpracy Oriflame z gwiazdą Hollywood - Demi Moore. Towarzyszył mi przez całe święta, jak również w pracy. Polecam go jednak najbardziej na romantyczne wieczory spędzone w towarzystwie męża.
Zapach my Red to słodka nuta magnetycznego, czerwonego jaśminu, kobieca, namiętna, na pewno brak w niej niewinności. Nie jest to słodycz, która mogła by się kojarzyć z zapachem dla nastolatek, wręcz przeciwnie, zdecydowanie bardziej pasuje w moim odczuciu do prawdziwych, eleganckich, dojrzałych, prowokujących kobiet. 

Zaraz po rozpyleniu zapach jest bardzo intensywny, niewątpliwie robi wrażenie. Nie drażni, osobom z otoczenia również się podoba. Czuję go na sobie jedynie do 2 godzin, jest jednak dłużej wyczuwalny jeżeli sprawdzam specjalnie z bliska na rzeczach czy na skórze, potem już niestety całkowicie znika. Także na jakieś wieczorne wyjścia jak najbardziej się nadaje.
Szklany flakonik jest połączeniem czerwieni i złota, dolna część jest ładnie tłoczona, wypukła przez co też stabilniejsza, gdy się ją trzyma w dłoni. Prezentuje się bardzo elegancko, kobieco.
Perfum trafił do mnie dzięki współpracy jaką podjęłam z Anią z Orioffice, na którym znajdują się informacje dla klientów i konsultantów Oriflame - m.in. jak zostać konsultantką Oriflame. Już wkrótce możecie spodziewać się również opinii na temat kilu innych kosmetyków tej marki, a także rozdania.
 
 
ORIOFFICE |