sobota, 16 lutego 2013

Regenerujący krem na dzień Silor+B

W ostatnim czasie spotkała mnie dość nietypowa sytuacja. Zgłosiłam się do testowania produktu, który wzbudził moje zainteresowanie na portalu Prekursorki.  Mowa o regenerującym kremie na dzień Silor+B. Okazało się, że znalazłam się na liście "szczęśliwych" osób, które otrzymają wspomniany kosmetyk. 
Krem Silor+B dotarł do mnie z początkiem lutego. Wszystko było dobrze do momentu, gdy sprawdziłam datę ważności: 30 luty 2013. Pomijam już fakt, że takiej daty nie ma. Zwątpiłam trochę dowiedziawszy się, że krem ma ważność jeszcze tylko do końca miesiąca. Z drugiej jednak strony data produkcji to 30.08.2012, a co za tym idzie jest to dość specyficzny produkt, który można używać tylko do 6 miesięcy od momentu wyprodukowania. Zazwyczaj spotykałam się z kremami o dłuższej dacie ważności. 

Ze strony portalu Prekursorki otrzymałam e-mail z wyjaśnieniami. Pozwolę sobie zacytować fragment. 

"Jeśli otrzymałaś już krem regenerujący Silor+B pewnie zauważyłaś, że jego data ważności kończy się z końcem lutegoCelem testów kremu Silor+B jest wypróbowanie go w ostatnim okresie jego przydatności do używania. Nie chcieliśmy wprowadzać Cię w błąd i produkt jest oczywiście zdatny do użycia. 
Bardzo przepraszamy za brak tej informacji w mailu informującym o zostaniu testerką lub zapraszającym do testowania produktów.  
Producent kremu chce przedłużyć jego datę ważności do 9 lub nawet 12 miesięcy i dlatego zależało mu na przetestowaniu produktu w ostatniej fazie jego przydatności. Wszystko w trosce o osoby, które będą go stosować i z zachowaniem wszelkich norm. Producent z góry dziękuje za rzetelne recenzje z testów właśnie w szóstym miesiącu ważności produktu.  
Mamy nadzieję, że nie zmieni to Twojego stosunku do portalu ani do producenta i nasza współpraca będzie nadal owocna. Dziękujemy, że jesteś jedną z nas!"


Bardzo mi się nie spodobało, że tak istotna informacja została pominięta. Gdybym o tym wiedziała nie zgłosiłabym się do testów. Zaznaczam, że osoby prowadzące blogi, zgłaszające się do testowania produktów to NIE tzw. króliki doświadczalne, które mają sprawdzać jak zachowują się wątpliwe kosmetyki, a krem będący u kresu ważności to dla mnie właśnie wątpliwy kosmetyk. Myślę, że mogę napisać to w imieniu wszystkich blogujących osób. Jesteśmy świadome/i swojej wartości i nie życzymy sobie tak niepoważnego traktowania.

Mam cerę problematyczną. Zgłaszając się do testowania szukałam kremu, który pomoże mojej skórze, a nie będzie dla niej potencjalnym zagrożeniem. Jego opis zrobił na mnie duże wrażenie oczywiście do momentu, gdy się dowiedziałam jaki był cel producenta.

Na opakowaniu kremu jest zaznaczone, że może być używany przez 3 miesiące od otwarcia. Z uwagi na sześciomiesięczną przydatność produktu od momentu wyprodukowania uważam, że do testów powinny być wysłane kremy wyprodukowane maksimum trzy miesiące wcześniej. 


Nie zaryzykowałam testowania. O całej sytuacji wspomniałam koleżance, która sama zaproponowała, że wypróbuje krem na własną odpowiedzialność. Umieszczę zatem tzw. recenzję gościnną na temat kremu Silor+B, którą napisałam na podstawie odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania osobie testującej+Dużą zaletą jest opakowanie z pompką, ogranicza dostęp do środka z zewnątrz niechcianych bakterii czy też nadmiaru światła jak to jest w przypadku kremów w słoiczku. Jest bardzo poręczne. Ładna grafika z błękitnymi wstawkami.+Po zużyciu połowy opakowania można jak najbardziej potwierdzić to co zapewnia producent. Krem zapewnia skórze gładkość i elastyczność, a co za tym idzie może opóźniać procesy starzenia. +Łagodzi podrażnienia, działa wręcz kojąco. Nie powoduje pojawiania się niepożądanych zaczerwienień, niedoskonałości.      +Zapach jest delikatny, wyczuwalny dopiero po rozsmarowaniu na skórze, szybko się ulatnia, nie drażni.+Konsystencja kremowa, delikatna. -Nie wchłania się on zbyt dobrze, czuć jakby krem zasychał na skórze, ściągał ją. Wrażenie jak po nałożeniu maseczki, którą trzeba zmyć po kilku minutach. -Niestety trzeba uważać nakładając krem pod makijaż. Mieszanka kremu i podkładu w miejscach gdzie są włoski (brwi, wąsik, granica w włosami) może rolować się. Podsumowując. Mimo idealnego opakowania oraz tego, że krem ma dobry wpływ na kondycję skóry, to osoba testująca nie zdecydowała by się na zakup kremu zwłaszcza w ostatniej fazie jego przydatności. Nie nadaje się pod makijaż, a uczucie ściągania sprawia dyskomfort. Jedyna opcja to wykorzystanie kremu na noc.Testowany dermatologicznie.Składaqua, vitis vinifer seed oil, cyclopentasiloxane, PEG/PPG-18/18 dimethicone, glycerin, hydroxyethyl urea, glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, glyceryl caprylate, theobroma cacao (cocoa) seed butter, sodium stearoyl lactylate, parfum, xanthan gum, tocopherol, isoamyl laurate, silanetriol, citric acid, boric acid, sodium chlorite.Nie zawiera parabenów. 

 






Cena 69 zł/ 30 ml.

60 komentarzy:

  1. Ale Cię zrobili z tą datą ważności, masakra.. Powinni uwzględnić to na samym początku, a nie robią z ludzi tak jak napisałaś króliki doświadczalne...

    Ale skoro masz takie szczęście, że wybrali akurat Ciebie to może również spróbujesz szczęścia w moim rozdaniu? :)
    http://illegal--dreams.blogspot.com/2013/02/giveaway-rozdanie-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie testowałabym, jeśli spotkałaby mnie taka sytuacja. Nie jestem myszką doświadczalną - uważam, że producent powinien jasno wyjaśnić cel swojego postępowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. nieciekawa sytuacja z tym kremem

    OdpowiedzUsuń
  4. http://nafalachistnienia.blogspot.com/2013/02/silor-botrzymany-do-testowaniakonczaca.html

    Podaje ci link do mojego postu poświęconego temu produktowi, zobacz co piszą o nim dziewczyny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie myślałam ,że tak oszukują blogerki... Ja w ogóle bym nie zabrała się do testów takiego kremu :(


    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. 30 luty? hahaa... nie dosc ze nie ma, to jeszcze na 2 tygodnie przed koncem miesiaca wyslali. Wow. Ciezko sie musialas zdziwic :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie czyta mi się Twoje posty, możliwe, że będę wpadała tutaj częściej.
    Obserwuję i liczę na rewanż
    http://linka-kattalinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ta sama formułka i u mnie dziś się pojawiła ;-/

      Usuń
  8. Bardzo dziwna sprawa z datą ważności. Czyżby niektóre firmy wciskały do testowania produkty, których chcą się pozbyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja przez 3 tyg go stosowalam, masakra:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie bardzo dziwna sprawa z tą datą przydatności. Tłumaczą się niby sensownie, ale nie jesteśmy królikami doświadczalnymi, żeby sprawdzać na nas, jak produkt będzie spisywał się w ostatniej fazie daty ważności;/

    OdpowiedzUsuń
  11. hmm napewno go nie kupie :D
    świetny blog ^^
    obserwuję i zapraszam do mnie : kamidreams.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. no rzeczywiście szkoda, że wcześniej o tym nie wspomnieli. A 30 luty to mnie rozbawił

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio już czytałam o tej dacie ważności. To niepoważne, blogerki rzeczywiście zostały potraktowane jak króliki doświadczalne, czy krem jeszcze działa przed upływem daty ważności ;/
    Cena dla mnie za wysoka, ale dobrze chociaż, że krem faktycznie działa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajna recenzja , ja nie używam na razie żadnych kremów :]

    OdpowiedzUsuń
  15. nie cierpie ściągania na twarzy :P

    OdpowiedzUsuń
  16. o kurcze, ale cena :/
    Fajnie, że mimo wszystko przetestowałaś go, na tyle, na ile było to możliwe. Mogłam wreszcie poznać jakąś opinię o nim, oprócz tej, że 30 lutego kończy mu się termin przydatności ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. świetna recenja, niezły styl pisania :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Parodia z tym kremem, też go dostałam i używałam kilka dni. Nic specjalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystko fajnie,tylko cena,mam wrażenie,że troszkę przesadzona. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli krem nie dla mnie, jeszcze ta cena :P.

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
  21. hehehe faktycznie powinni dać poprawną wzmiankę o dacie ważności i powodzenia testowania ... ehhhh ... ale i tak wygrali u mnie 30 lutym :D mistrz !

    OdpowiedzUsuń
  22. Cena zbyt duża ,a z ta da ta przydatności przesadzili.Też bym się nie odważyła na testowanie!

    OdpowiedzUsuń
  23. hmm ja bym im to chyba odesłała albo nie wypromowała, wrednosć ludzka nie zna granic
    Całuski :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Niesamowite i bardzo ciekawe to co piszesz! Nigdy nie testowałam żadnych kosmetyków i nawet nie wiedziałam jak to się odbywa! znów się czegoś nowego dowiedziałam ! :) Milego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  25. 30 luty... no to się nie popisali :D

    OdpowiedzUsuń
  26. oj bardzo niefajna sytuacja :/ jak tak czytałam ten post to pierwsze co mi się rzuciło na myśl to właśnie określenie "króliki doświadczalne" , firma zachowała się niedopuszczalnie , oczywiście ma prawo do tego typu testów ale tylko i wyłącznie po wcześnmiejszym uzgodnieniu ich z osobą zainteresowaną , działając w taki sposób delikatnie mówiąc co najmniej okazali brak szacunku osobom ze sobą współpracującym

    OdpowiedzUsuń
  27. Sytuacja dość przykra i hm... żenująca... myślę, że niesmak pozostaje po takich "niedomówieniach" - szczególnie, że to dość istotna sprawa...

    OdpowiedzUsuń
  28. 30 luty 2013? To chyba jakaś kpina. Na innym blogu również czytałam o tym kosmetyku i.. no cóż, nieprzyjemna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  29. fajny krem, a ta data mnie rozwaliła :p 30 luty?! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. trochę nie fajnie z tą datą ważności. no i cena trochę wysoka....

    OdpowiedzUsuń
  31. Przykra sprawa z tym kremem, czytałam o tym również na innych blogach.

    OdpowiedzUsuń
  32. też go otrzymalam ale nie zamierzam testowac na własnej skorze;[

    OdpowiedzUsuń
  33. nie ciekawa sprawa z dawaniem do testów kremu pod koniec jego ważności.

    OdpowiedzUsuń
  34. jakie ma fajne opakowanie! szkoda, że nie jest świetny, przy takiej cenie spodziewałabym się kosmetyku niezawodnego.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ciekawie opisane ;)




    Pozdro!
    KAMILPIECIUL.COM
    KAMSON.pl

    OdpowiedzUsuń
  36. naprawdę firma potraktowała uczestniczki jak darmowe króliki doświadczalne, to bardzo niefajne z ich strony

    Zapraszamy na KONKURS: http://oczynamode.blogspot.com/2013/02/konkurs-giveaway-firmoocom.html Wygraj dowolną parę okularów z Firmoo.com (z darmową dostawą).

    OdpowiedzUsuń
  37. dziwne z tą datą ważności :o

    OdpowiedzUsuń
  38. Bardzo nieprzyjemna sytuacja z tą datą ważności, na pewno poczułaś się zlekceważona. W dodatku te mętne wyjaśnienia ;/
    Pozwoliłam sobie dołączyć do obserwujących:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja za to mam wybrane kolory, ale żaden nie chce mi wyjść na włosach ;)
    Jak pech to pech.
    Powodzenia w szukaniu koloru.

    OdpowiedzUsuń
  40. Powinni Ci wcześniej powiedzieć. Przecież jeśli masz delikatną cerę to mógłby Ci on zaszkodzić..

    OdpowiedzUsuń
  41. Powinnas ta informacje otzymac wczesniej. Przeciez taki kosmetyk moglby zaszkodzic twojej cerze

    OdpowiedzUsuń
  42. nie no masakra z takim traktowaniem...

    OdpowiedzUsuń
  43. To trochę jak być myszą doświadczalną. Nieładnie.

    OdpowiedzUsuń
  44. ojj tak slyszalam juz o tym na niejendym blogu... glupia sytuacja

    OdpowiedzUsuń
  45. Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w akcji: http://ziola-suplementy.blogspot.com/2013/02/zdrowie-w-internecie.html

    OdpowiedzUsuń
  46. Takie zachowanie jest okropne, ja bym tego nie użyła i nie zrecenzowała.
    Oszukują to niech mają nauczkę :P

    OdpowiedzUsuń
  47. Zapraszam na spis-blog spisu blogów


    http://spis-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie fajnie wyszło z tą datą ważności :/

    OdpowiedzUsuń

★Dziękuję za odwiedziny :)